Źle traktowane nowofundlandy
W tym dziale będziemy przedstawiać historie nowofundlandów, które spotkał okropny los i które dużo musiały przejść w swoim życiu z powodu złego traktowania przez ludzi.
Niech historie te stanowią ostrzeżenie przed sprzedażą szczeniaków w niepowołane ręce.
Historia Walentyny
WALENTYNKA znalazła Dobry Dom !
Walentynka z właścicielami. Uratowana została tylko dzięki ludziom dobrej woli, wrażliwym na okrutny los suczki, jaki zgotowali jej poprzedni właściciele. Prosimy hodowców o przeczytanie historii Walentyny.
tak wyglądała...
i na początku u Państwa M.J. Dzido..
a tak w kwietniu 2010, dalej w tym samym domu

Infromacja o Walentynie niech będzie kolejnym ostrzeżeniem dla hodowców przed sprzedażą szczeniąt bez przeprowadzenia szczegółowego wywiadu z przyszłym właścicielem. W razie jakichkolwiek wątpliowści co do nabywcy, nie można przekazać mu szczenięcia. Można również jeśli znamy nazwisko, zwracać się z prośbą o informacje do Ząrzadu Klubu czy do hodowców. Więcej na ten temat w dziale "chów i hodowla".
Walentynka to niespełna trzy letnia, piękna czekoladowa sunia w typie nowofundlanda, chociaż drobniejsza.
Jest zdrowa, odrobaczona, zaszczepiona, wysterylizowana. Do szczęścia potrzebny jest jej jeszcze tylko własny domek i kochający człowiek, który będzie ją głaskał, bo to lubi najbardziej na świecie.
Walentyna trafiła pod opiekę naszej Fundacji 15 lutego, w Walentynki i stąd jej imię. Wcześniej przez kilka miesięcy błąkała się po ulicach w okolicy cmentarza, przeganiana przez ludzi. Musiała przetrwać sama tegoroczną długą i srogą zimę. Nie wiemy jakim cudem jej się to udało.
Gdy dowiedziała się o niej osoba, której los psów nie jest obojętny, sunia była na skraju śmierci głodowej, z odmrożonymi łapkami i nosem. Jej przewód pokarmowy już nie funkcjonował. Prawie dwa tygodnie trwało zanim sunia zaufała jej na tyle, że dała się złapać, prosto z ulicy trafiła do lecznicy, długo nie było wiadomo czy uda się ją uratować.
Gdy przyjechała do nas ważyła zaledwie 21 kg, była brudna, skołtuniona, chora i przerażona.
Walentyna prawdopodobnie pochodzi z jakiejś pseudohodowli, mimo młodego roku minimum dwa razy miała szczeniaki.
Teraz to zupełnie inny pies, dzięki pomocy wielu ludzi udało nam się ją uratować, wyleczyć, sprawić by zaufała ludziom.
Ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie, jest bardzo grzeczna. Czasami jeszcze czegoś się boi, ale jest coraz lepiej. Lubi się bawić i jest wielką pieszczochą. Gdy kogoś pokocha chodzi za nim krok w krok.
Szukamy dla niej domu, w którym będzie mogła do końca zapomnieć o swojej przeszłości, gdzie będzie kochana. Sunia musi mieć stały kontakt z człowiekiem, dlatego nie wchodzi w grę kojec, ani mieszkanie wyłącznie w ogrodzie, natomiast może mieszkać w mieszkaniu (ładnie zachowuje czystość, nie potrzebuje bardzo dużo ruchu). Walentynka może mieszkać z kotami i spokojnymi psami, nie wykazuje cienia agresji, ale boi się psów, które są wobec niej zbyt nachalne. Bardzo też lubi dzieci, troszkę obawia się tylko tych najmniejszych, raczkujących.
Warunkiem adopcji suni jest wizyta przed i po adopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej. Chcielibyśmy też utrzymać kontakt z nowymi właścicielami, gdyż bardzo leży nam na sercu los suni, która mieszka u nas.
Magda & Jerzy Dzido.
Więcej o losach suni można poczytać na forach internetowych:
www.psiratownicy.pl/forum/viewtopic.php?f=13&t=1044
www.dogomania.pl/threads/179993-Koszmarnie-wychudzona-nowofundlandka-już-zdrowa.-Szukamy-DS!-Potrzebne-ogłoszenia